Perełka literatury klasycznej Wielkie Nadzieje Charles Dickens
Są takie książki, które nosi się w głowie jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony. Dla mnie Wielkie nadzieje autorstwa Charlesa Dickensa właśnie do nich należą, choć uczciwie mówiąc — nie od razu dałem się tej historii porwać. Początek był dla mnie trochę jak spacer przez mgłę: ponure bagna, mały Pip, dziwny skazaniec na cmentarzu… niby czułem klimat, ale jeszcze nie wiedziałem, dokąd to wszystko zmierza. A potem nagle złapałem się na tym, że czytam coraz szybciej, bo Dickens zaczął rozstawiać emocjonalne pułapki z mistrzowską precyzją. Najmocniej działa tutaj chyba motyw awansu społecznego i tego nieustannego wstydu, który Pip nosi w sobie jak kamień w kieszeni. Dickens świetnie pokazuje, jak człowiek potrafi zacząć gardzić własnym pochodzeniem tylko dlatego, że ktoś bogatszy spojrzał na niego z góry. Sceny w domu panny Havisham mają wręcz teatralny klimat — zatrzymane zegary, ciężkie powietrze, Estella chłodna jak porcelana. Bardzo obrazowe. Czułem się momentami, jak...